Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Dawaj szczodrze, ale tylko to, co twoje." Sador Labadal do Turina, Niedokończone Opowieści


pokaż tylko ten wpis  Temat: Dłoń Maedhrosa i podobne przypadki 
Autor Wiadomość
Sarnond
Weteran Bitwy Pięciu Armii


WpisWysłany: 31-03-2004 13:02    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Nio tak, ale jeśli nie powinniśmy patrzeć na _życie_ elfa z ludzkiego punktu widzenia, to nie powinniśmy też z tegoż punktu patrzeć na śmieć.

Falmawen napisał(a):
Spróbujmy z elfiego - po pierwsze, to ŻYCIE jest czymś naturalnym i pięknym - istnieje do niego prawo ale i niejako obowiązek, bo jest ono darem Eru.


Jest naturalne i piękne, jeśli ktoś może się nim cieszyć. Jeśli żyje w raju, a nie może nań patrzeć, albo leży przykuty do łóżka, tio trochę inaczej. Ludzie w takiej sytuacji wyczekują tylko końca, ale przecież Elfy - nawet jeśli odejdą do Mandosu - to nadal pozostaną nieśmiertelne. To będzie chyba (ten pobyt w Mandosie) tylko jednym z etapów w ich _życiu_, w jakiś sposób szczególnym, ale to chyba jest wpisane w elfi żywot. Żywot jakby nie było nieśmiertelny.

Falmawen napisał(a):
Po drugie, znajnąc elfią miłość do niezmiennego i nieskażonego chorobą, starzeniem się i złem trwania, czy nie sądzicie, że oni bali sie śmierci?


A może właśnie dlatego, że miłowali życie niezmienne i nieskażone chorobą, tio właśnie dlatego pożądali tego chwilowego uwolnienia się od codziennego świata, aby potem móc na powrót żyć pełnią życia? Pełnią, czyli w zdrowym ciele.

Mówimy cały czas o własnej chęci Elfa do pobytu w Mandosie i odrodzenia, ale może jest jeszcze inny punkt widzenia. Elfowie zostali zaproszeni do Amanu, Raju na Ardzie, by żyć w beztrosce, wesołości i otaczającym ich pięknie aż do końca świata. Może więc na takie elfie kalectwo, uniemożliwiające cieszenie się nie tylko Amanem, ale już samym życiem, nie pozwalali sami Valarowie? Byli wrażliwi na jakiekolwiek skażenie we własnym, szczęśliwym kraju, więc może tacy kalecy Elfowie byli objęci specjalną klauzulą, czymś w rodzaju reinkarnacji na specjalnych warunkach?... Język

Jeszcze slufko o znużeniu światem. Sądząc z cytatu:

JRRT, Silmarillion napisał(a):
W przeciwieństwie do ludzi elfy mają pozostać aż do końca dni, a ich miłość do Ziemi i całego świata jest wskutek tego bardziej wyłączna i silniejsza, a także, w miarę jak wieki płyną, zabarwia się coraz głębszym smut?kiem. Elfy bowiem nie umrą, dopóki nie umrze ten świat, chyba że któryś zostanie zabity lub uwiędnie ze smutku (obu tym rodzajom pozornej śmierci plemię to podlega; wiek nie ujmuje im sił, ale mogą odczuwać znużenie po dziesięciu tysiącach stuleci istnienia; umarłe elfy zabiera Mandos do swoich pałaców w Valinorze, skąd mogą kiedyś powrócić.


Elfowie mieli prawo by się nim znużyć. Było to chyba wpisane w ich wieczną egzystencję i 'lekiem' na to właśnie miał być chyba pobyt w Mandosie - zrzucenie z siebie ciężaru życia, podsumowania go i zamknięcia pewnego etapu, by móc znowu, z czystym ...umysłem zacząć nowy. A czy u kalekiego elfa, _nie_ mającego żadnej możliwości cieszenia się życiem takie znużenie nie postępowało wielkimi krokami? Skoro Elf miał prawo odejść do Mandosu znużywszy się życiem, tio co dopiero, gdy mówimy o odrazie do życia (takiego życia)?

Pzdr
Sarn
_________________
"... gdybyś wtedy tutaj był i Wojny ujrzał twarz, z bólu wraz z Maglorem wył, z Cirdanem pełnił straż...
... gdybyś wtedy tutaj był w ciemności wielkiej stał, gdy wściekłości wąż się wił, i łkał głos przelanej krwi..."
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.