Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Taka jest bowiem świata natura, że to, co znajdujemy - musimy utracić, jak ci, których łódź płynie po wartkim strumieniu...." , Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Dłoń Maedhrosa i podobne przypadki 
Autor Wiadomość
Sarnond
Weteran Bitwy Pięciu Armii


WpisWysłany: 31-03-2004 02:13    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Nellelórë napisał(a):
Też uważam, że było to miejsce na pokutę i rozmyślania bynajmniej nie wesołe - choć dotyczyło to tych, co "zgrzeszyli", a przypadek górnika z kopalń diamentów w Amanie to co innego. Tacy na pewno bywali bez winy, elfom też umierało się przypadkowo, bez sensu, bez grzechu, nagle. Tacy raczej nie pokutowali? Jeśli umarł wierny do końca Vanyar, nie miał pewnie za co pokutować, i może nie spędzał tyle czasu w Mandosie co noldorscy bratobójcy?


To nie do końca tak (tzn IMVHO Język). Elfy miały wolną wolę i zbuntowanie się swego czasu przeciw Valarom to nie był chyba jedyny grzech w ich życiu. Mieli własne codzienne sprawy, a z nimi chyba również codzienne grzechy: kłamstwa, intrygi, nadużycia, itp. To chyba nie tak, że skoro byli w raju, tio nie grzeszli - wolna wola działa w dwie strony - daje możliwość świdomego wyboru, ale też 'zmusza' do błądzenia. Świeny przkład to sami Valarowie - duchy o wiele czystsze niż Elfy, a mimo wszystko także błądzące. A skoro Elfowie błądzili i grzeszyli (z racji miejsca zamieszkania nie były to pewnie grzechy karygodne, ale jednak grzechy), to pewnie i z Mandosu nie wyfruwali po paru chwilach. Chiba każdy, kto żyje z wolną wolą, choćby w raju i państwie idealnym, ma jednak coś do przemyślenia. Z przymrużeniem oka

Cytat:
Sama chęć odrodzenia była już zmarłemu elfowi poczytywana za zasługę, jak się dowiadujemy z Morgoth's Ring, bo różnie z tym bywało...


Ciekawe. Możesz o tym cuś więcej? Uśmiech Ciekawe co sprawiało, że taki ciekawy życia (a żyjący przecież w raju i beztrosce) Eldar mógł zaniechać powrotu do tej błogości i do bliskich i pozostać w szarym, milczącym Mandosie?

Cytat:
Maedhrosowa utrata dłoni to wręcz nic w porównaniu z tym. I ten o wiele straszniej doświadczony elf też trwałby na wieki, pozbawiony na zawsze możliwości oglądania Amanu i Valarów, zdany na innych. Oczywiście, wykształciłby inne zmysły, stałby się pewnie niezrównany, jeśli chodzi o słuch itp; niegasnące i niewiędnące elfie wspomnienia i obrazy przeszłości byłyby z nim - ale nie zobaczyć już nigdy tego, co kochał, ani tych, których kochał? Naturalnie podobne ludzkie cierpienie jest równie straszne i dojmujące, ale jednak w porównaniu z wiecznym elfim jawi się jakoś... inaczej.


Toteż właśnie nie musiało być wieczne. Jest przecież powiedziane, że elfy żyją wiecznie, ale elf, po dziesięciu tysiącach stuleci, może odczuwać znużenie światem i chęć odpoczęcia w Mandosie. Pewnie więc może też to zrobić w takim przypadku (vide choćby Miriel), tyle że wtedy musi się liczyć z "konsekwencjami". Wyjdzie kiedyś z Mandosu młody, zdrowy i piękny - tio pewne, ale najpierw musi podsumować swe dotychczasowe życie. A ja nie sądzę, ze w przypadku statystycznego Elfa było ono takie kryształowe. Nie Nie Z przymrużeniem oka Nie byli bezwolnymi marionetkami, podejmowali własne decyzje, a skoro tak, to czasem niestety złe. I od takich przemyśleń imvho był Mandos. Jeśli więc miał się męczyć na wieki w okaleczonym ciele, tio (z mojego punktu widzenia Język) czo stało na przeszkodzie porozmyslać jakiś czas, podsumować doświadczenia, aby żyć w przyszłości lepiej i wyjść znowu do świata? Z drugiej strony, jeśli to był "jedynie" brak dłoni czy palca, to może jednak jeszcze nie teraz? Może jeszcze trochę pożyję, aż kiedyś znużę się światem i wtedy odwiedzę Mandos? Spox

Cytat:
Prawdę mówiąc nie wiem, czy w Mandosie elfia fea mogła do woli odbierać wrażenia zmysłowe czy używać, dosłownie, "ruchu" - nie było przy niej bliskich, nie były to wakacje, ale położywszy na jednej szali jedno, na drugiej drugie - co wybrałby czasem nieszczęśliwy elf?


Tio chiba zależy od ofiary. Jeśli kalectwo było nie do zniesienia (tym bardziej w pięknym raju), to dlaczego nie miałby na jakiś czas odejść ze świata, by powrócić znów zdrowym? A jeśli do zniesienia - tio po co już teraz podsumowywać życie w smutnym Mandosie, skoro można jeszcze bez przeszkód jakiś przynajmniej czas pożyć. Uśmiech

Pzdr
Sarn
_________________
"... gdybyś wtedy tutaj był i Wojny ujrzał twarz, z bólu wraz z Maglorem wył, z Cirdanem pełnił straż...
... gdybyś wtedy tutaj był w ciemności wielkiej stał, gdy wściekłości wąż się wił, i łkał głos przelanej krwi..."
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.