Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Tak to już jest, że o życiu szczęśliwym i radosnym nie ma wiele do powiedzenia, dopóki się nie skończy. Podobnie też cudowne i piękne dzieła same są swoimi pomnikami, dopóki istnieją i można je oglądać, a dopiero wtedy, gdy są zagrożone lub na zawsze zniszczone, zaczyna się je opiewać w pieśniach." O Doriath przed nastaniem Słońca i Księżyca, Silmarillion


pokaż tylko ten wpis  Temat: Dłoń Maedhrosa i podobne przypadki 
Autor Wiadomość
Nellelórë
Weteran Bitwy Pięciu Armii


WpisWysłany: 30-03-2004 23:10    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Ja też nie uważam Pałaców Mandosa za luksusowe rezydencje, w których elfy mogły cieszyć się spokojem i nirwaną przez wieki. Język Też uważam, że było to miejsce na pokutę i rozmyślania bynajmniej nie wesołe - choć dotyczyło to tych, co "zgrzeszyli", a przypadek górnika z kopalń diamentów w Amanie to co innego. Tacy na pewno bywali bez winy, elfom też umierało się przypadkowo, bez sensu, bez grzechu, nagle. Tacy raczej nie pokutowali? Jeśli umarł wierny do końca Vanyar, nie miał pewnie za co pokutować, i może nie spędzał tyle czasu w Mandosie co noldorscy bratobójcy? Sama chęć odrodzenia była już zmarłemu elfowi poczytywana za zasługę, jak się dowiadujemy z Morgoth's Ring, bo różnie z tym bywało...

Adunaphel napisał(a):
Przynajmniej chce wierzyc, ze tak bylo i ze biedne elfy nie musialy cierpiec kalectwa przez dlugie wieki istnienia Ardy


Niestety, chyba byli i tacy, co cierpieli przez długie wieki, do końca świata. Gdyby nasz poszukiwacz drogich kamieni, Vanyar o czystym sercu, spadł w przepaść i został sparaliżowany (chyba okropne rzeczy przychodzą mi na myśl - sama nie wiem, skąd mi się to bierze :| ) - żyłby tak, tęskniąc za swoim dawnym "ja", przez miliardy lat... Elfy nie były chyba odporne na takie urazy - ani, powiedzmy, na oślepnięcie (brr), które mogło się przytrafić vanyarskiemu kowalowi, gdyby na chwilę odwrócił uwagę od tego co robi - przecież takie przypadki to sprawa statystyki, sprawa nieunikniona. Maedhrosowa utrata dłoni to wręcz nic w porównaniu z tym. I ten o wiele straszniej doświadczony elf też trwałby na wieki, pozbawiony na zawsze możliwości oglądania Amanu i Valarów, zdany na innych. Oczywiście, wykształciłby inne zmysły, stałby się pewnie niezrównany, jeśli chodzi o słuch itp; niegasnące i niewiędnące elfie wspomnienia i obrazy przeszłości byłyby z nim - ale nie zobaczyć już nigdy tego, co kochał, ani tych, których kochał? Naturalnie podobne ludzkie cierpienie jest równie straszne i dojmujące, ale jednak w porównaniu z wiecznym elfim jawi się jakoś... inaczej. Podobnie z paraliżem, z tyloma innymi niebezpieczeństwami czyhającymi na żywe istoty z krwi i kości. I dlatego zastanowiło mnie, czy mając niemal w zasięgu ręki pełne uzdrowienie, taki elf nie byłby kuszony myślą o położeniu kresu okaleczonej hroa i odejściu do Mandosu. Prawdę mówiąc nie wiem, czy w Mandosie elfia fea mogła do woli odbierać wrażenia zmysłowe czy używać, dosłownie, "ruchu" - nie było przy niej bliskich, nie były to wakacje, ale położywszy na jednej szali jedno, na drugiej drugie - co wybrałby czasem nieszczęśliwy elf? Czy sama obecność bliskich, obecność Valarów, byłyby mu wystarczającą pociechą? Czy spokój, wolność od cierpienia i ograniczeń ciała, na które mógł liczyć w Mandosie, nie jawiłyby się czasem jako wytchnienie, coś, co przyciągałoby jego myśli, przynajmniej od czasu do czasu?

Dobrowolna śmierć to wielkie przewinienie elfa, vide Míriel, i wcale nie uważam, że to byłoby dobre i łatwe wyjście, bynajmniej - też czuję, że to coś z gruntu złego, przeciwnego elfiej naturze. Mogłoby to być takie zło, że ukaranoby je wieczną pokutą w Mandosie, jak postępki Fëanora. Ale jest tu jednak pewien nie tak łatwo rozwiązywalny dylemat. Może to tylko ryzyko wliczone w życie - jednak w przypadku elfa takie losowe wypadki nie były nawet objęte nadzieją zadośćuczynienia w wieczności - bo nadzieja na życie wieczne czym innym była u nich, niż u ludzi. Chętnie usłyszałabym, co na ten temat myślały same elfy, jak reagowały na takie wypadki... ech...
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.