Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Pośród Mędrców tylko ja badam sprawy hobbitów: to skromna gałąź wiedzy, lecz pełna niespodzianek." Gandalf, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Fanfik okazyjny 
Autor Wiadomość
M.L.
Powiernik Pierścienia


WpisWysłany: 01-11-2018 16:17    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Tak w związku z dzisiejszym świętem. Tekst nie nowy, ale sentymentalny.

Perłowy ognik

Ten, którego niegdyś zwano Findaráto, zbudził się z niespokojnego snu. Nie mógł sobie przypomnieć, o czym śnił, i już to było niezwykłe. Zazwyczaj bowiem pamiętał swoje sny wyraziście i ze wszystkimi szczegółami, nawet te, których wolałby nie pamiętać. Tym razem nie pamiętał nic poza dziwnym niepokojem.
Co mogło wytrącić go z równowagi? Co wywołało ten niepokój?
Brak odpowiedzi był może bardziej niepokojący niż sam zapomniany sen. Spojrzał na rozgwieżdżone niebo, widoczne między kołyszącymi się koronami drzew. Gwiazdy migotały spokojnie, nieme i piękne przypomnienie dawnego życia, którego on nie pamiętał i nie mógł pamiętać. Wsłuchał się w odgłosy nocy. Szum drzew, kołysanych wiatrem, szmer zwierząt przemykających pośród zarośli, spokojne oddechy swoich towarzyszy. Podniósł się ostrożnie, by nie zbudzić nikogo. Było chłodno, ale nie na tyle, by ktoś, kto przebył Helkaraxe, zwrócił na to uwagę. Odetchnął głębiej chłodnym, rześkim, nocnym powietrzem. Czuł, że świt był już niedaleki, ale sen go odszedł zupełnie. Zapragnął zanurzyć się w spowity nocnym mrokiem las. By, choć przez chwilę, poczuć się jak jego przodkowie zaraz po przebudzeniu nad Cuivienien, nim odkrył ich Cień i zanim dotarł do nich Oromë. Rozejrzał się po swoich towarzyszach. Ich przynajmniej nie gnębiły niespokojne sny.
Niech śpią, on wróci nim się przebudzą.
Bezszelestnie zagłębił się las, chłonąc jego spokój. Nie potrzebował światła latarni. Gwiazdy dostarczały dość blasku, by mógł rozeznać drogę. Szedł jakiś czas delektując się tą wędrówką. Wydawało się, ze zniknął cały świat, wszystkie jego troski i niepokoje. Był tylko ten las i on był, w tym momencie, całym światem. Namiastką tego, co było, a może tego, co być powinno i kiedyś w przyszłości będzie. Mrok bez cienia lęku, ciemność bez strachu, noc, która niesie tylko spokój i ukojenie. Tak być powinno, ale nie było. Tym bardziej chciał chłonąć tę chwilę spokoju i ukojenia, zwłaszcza że nie wiedział jak długo jeszcze trwać będzie.
Nagle aż zatrzymał się. Czy to złudzenie? Nie, przecież oczy elfa mylić się nie mogą. Kątem oka dostrzegł między drzewami nikłą iskrę światła, jakby jedna z gwiazd uwięzła miedzy konarami drzew. Ruszył ostrożnie w tamtą stronę. Nawet najmniejsza gałązka nie trzasnęła pod jego stopą.
Okruszyna światła była bliższa niż mu się wydawało. Nie przeszedł więcej niż sto rangar, kiedy wyszedł na niewielką polanę. Na jej środku dojrzał niewielki, ziemny kopczyk, starannie obłożony darniną i przystrojony świeżym, jeszcze nie zwiędłym kwieciem. Na jego szczycie płonęła niewielka gliniana lampka, to ona była źródłem blasku, który dostrzegł między drzewami. Jej światełko było tak nikłe, że aż dziw, że je w ogóle zauważył. Wiedział, co ma przed sobą – miejsce pochowku jednego z Atanich. Jedną z tajemnic. Widział wiele, zbyt wiele śmierci: w Alqualondë, w czasie drogi przez Helcaraxe i tutaj, w Beleriandzie. Tylu pięknych elfów, którzy mogli się cieszyć niezliczonymi latami życia, odeszło. A jednak patrząc na ten nikły, perłowy ognik, wiedział, że to coś innego. Jak wielki by nie był smutek rozstania, osładzała go nadzieja, że kiedyś się znowu spotkają. Rozstanie ludzi z tym światłem było ostateczne. Wiedział, że to dar Najwyższego, ale nie rozumiał jego sensu.
Gorzki to dar, tylko przez krótką chwilę cieszyć się pięknem i wspaniałością Ardy. Odchodzić, nim się ją pozna i prawdziwie pokocha.
To było ponad pojęcie każdego elfa. I wiedza, iż jest to dar Jedynego, nie ułatwiała jego zrozumienia. Tak, trudny to dar, trudny do przyjęcia i zaakceptowania. Łatwy zaś do pomylenia z przekleństwem. Tak naprawdę nie dziwił się tym spośród ludzi, którzy tak go traktowali. Wiedział, że się mylą, że popełniają wielki błąd, ale ich rozumiał, a przynajmniej wydawało mu się, że ich rozumie.
Zapatrzył się w nikły ognik prostej glinianej lampki. Wszystko w około znikło. Zostało tylko to źdźbło perłowego blasku. Tak słabe, tak ulotne, a jednak rozpraszające ciemności nocy. Tak piękne w swojej ulotności i delikatności. I nagle zobaczył, że jest ono jak fëa Atanich, słaba i ulotna, a jednak piękna. I jak ten słaby płomyk, była iskrą przedwiecznej światłości rozpraszającej najgłębsze ciemności. Nawet najciemniejsza noc, nawet największy mrok nie mogły zgasić tego okruszka światła. Skażone mogło zadymić nieprzyjemnie, stracić część swego blasku, ale zgasić się nie dawało. I dostrzegł nagle pokrewieństwo miedzy gwiezdnymi ognikami i tym nikłym perłowym blaskiem glinianej lampki. Tak samo rozjaśniały mrok nocy, czyniąc go mnie groźnym, mniej strasznym i niebezpiecznym.
Czy to okruch gwiezdnego blasku na ziemi? Czy może to ogniki ludzkich dusz ozdabiają niebo, dając nadzieję tym, co pozostali?
I nagle poczuł się samotny i opuszczony. Nie, nie jako Finrod Felagund, ale jako jeden z Eldarów. Oni tu pozostawali, nie mieli wyboru, zamknięci w kręgu śmierci i odrodzenia, czekając na koniec tego świata. Tymczasem Atani, prawdziwie wolni, opuszczali Ardę, odchodząc do Przedwiecznego. Czyj los był bardziej godny pożałowania? Ich, którzy tu pozostawali, czekając nieuchronnego, choć wciąż odległego końca, czy ludzi, których tylko krok dzielił od zanurzenia się w blasku światłości Iluvatara. Zrozumiał, dlaczego ludzie palili światło na grobach swych przodków i co oznaczał ten perłowy ognik.
Niespodziewany, ptasi trel wyrwał go z zadumy, ogłaszając nadejście świtu. Spojrzał po raz ostatni na ukrytą w lesie mogiłę, po czym odszedł cicho w stronę obozowiska.
_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.