Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Burza nadciąga i wszyscy przyjaciele powinni trzymać się w gromadzie, żeby każdego z osobna nie powaliła wichura." Gandalf do Theodena, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Czy Glorfindel z WP był tym samym, którego zabił Balrog? 
Autor Wiadomość
Aragorn7
Przyjaciel Elfów


WpisWysłany: 14-08-2017 08:23    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Bym się nawet zgodził, gdyby nie dwa ale.

W scenie przy brodzie, to jednak Glorfindel zmusił tych Nzguli, którzy pozostali na brzegu rzeki by uciekli przed nim w jej nurt.
I jest wreszcie scena z bitwy pod Fornostem i ucieczka Czarnoksiężnika z Angmaru przed Glorfindelem. Wszystko można wytłumaczyć taktyką. Ale tu mamy jednak z facetem z innej ligi.

Wtedy sytuacja była inna i ze tak określę zmieniała się dynamicznie.
Po pierwsze sam Wódz Nazguli z dwoma podwładnymi sami wjechali w rzekę i tam zginęły ich wierzchowce, więc pozostała tylko 6 Nazguli.
Po drugie to było za dnia ( vide atak na Gandalfa na Wichrowym czubie - za dnia obawiali się go zaatakować , natomiast w nocy gdy ich siły wzrastały i czuli się pewniej zaatakowali) , więc nie czuli się w blasku dnia pewnie, i po trzecie Glorfindel nie był sam, bo był przy jego boku Aragorn ( hobbitów można pominąć ) plus użyto do zapędzenia ich w nurt rzeki ognia.
Z tego na pewno jest jeden wniosek: Nazgule bardziej bały się połączonej siły Glorfindela, Aragorna i ognia bardziej niż wody.
Oczywiście nie umniejszam tu w żaden sposób przymiotów i siły Glorfindela, który był wtedy jednak bez swojego rumaka - na piechotę.
Co do starszych czasów -"poangmarowskich" to też trzeba zauważyć, ze ten sam potężny Czarnoksiężnik obawiał się również konfrontacji z człowiekiem -
namiestnikiem Boromirem - synem Denethora I.
Cytat:
"Boromir okazał się wielkim dowódcą i respekt przed nim odczuwał nawet Czarnoksiężnik"



Turek napisał(a) (zobacz wpis):
Witam!

Pozwolę sobie przedstawić własną luźną teorię nt. wskrzeszenia Glorfindela
Czy nie mogło być tak, że wrócił on do Śródziemia ok. 2200 DE – właśnie w związku z Nazgulami? I jego moc była w jakimś stopniu "dedykowana" walce z tymi kreaturami?


Wrócił on do Śródziemia prawdopodobnie znacznie wcześniej - około 1600 DE co jest ujęte w chronologii:
Cytat:
ok. 1600 We wnętrzu góry Orodruiny Sauron wykuwa Jedyny Pierścień. Koniec budowy Barad-dur, Sauron ujawnia się całkowicie. Celebrimbor odgaduje plany Saurona, Eldarowie zdejmują swoje 3 pierścienie.
Glorfindel i Blue Wizard: Rómestámo i Morinehtar przybywają do Śródziemia.

, a jego misją była pomoc Gil-galadowi i Elrondowi w walce z Sauronem ( pewnie i z Nazgulami jako jego podwładnymi).

Turek napisał(a) (zobacz wpis):

Ludzie powinni umierać – a ich dusze trafiać do Mandosa. Sauron rozdawał Pierścienie Władzy najwcześniej od ok. 1700 r. Więc ok. 2200 DE Mandos mógł zorientować się, że dziewięciu ludzi, którzy już dawno powinni rozstać się ze Śródziemiem – wciąż żyje, ma się dobrze i służy złu. Wiadomo, że nie mogliby sami uczynić się nieśmiertelnymi – więc musiała tu działać jakaś obca potęga, zdolna przełamać prawa natury.
To mogło zainteresować Mandosa – a Glorfindel mógł być jego wysłannikiem. W mniejszym stopniu chodziłoby tu o pomoc „militarną” przeciwko Sauronowi-zdobywcy, próbującemu podbić Eriador – a bardziej o pomoc „duchową”, przeciwko Sauronowi-złemu duchowi, potrafiącemu dać wieczne życie swoim złym sługom.
Taka interpretacja tłumaczyłaby też datę w kalendarium Tolkiena „2251 DE – po raz pierwszy pojawiają się Nazgule”. Przecież Nazgule – dziewięciu ludzi, rozrzuconych po całym ówczesnym świecie, którzy w różnych momentach otrzymali Pierścienie i w różnych momentach ulegli ich mocy – nie mogliby „pojawić się” jednocześnie.
Natomiast mógł w Śródziemiu pojawić się ktoś, kto wiedział, jakich ludzi nie może doczekać się Mandos – i w pewnym momencie powiązał zagadkę klejnotów wykutych przez Kelebrimbora, zrabowanych przez Saurona – z dziewięciu „nieśmiertelnymi” ludźmi.
I wtedy 2251 DE - to byłby moment, w którym Glorfindel uświadamia innym elfom smutną prawdę.

Pozdrawiam!

Tutaj niestety nie mogę się zgodzić, gdyż ludzie umierali naprawdę, był to dar Iluvatara i ich dusze nie szły do Mandosa.
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.