Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Głupcem jest ten, kto wchodzi w układy z Morgothem." Hurin, Silmarillion


pokaż tylko ten wpis  Temat: Czy odosobnienie prowadzi do zguby? 
Autor Wiadomość
Saundarya
Członek Kompanii Thorina


WpisWysłany: 03-06-2017 16:42    Temat wpisu: Czy odosobnienie prowadzi do zguby? Odpowiedz z cytatem

Obowiązkowo tradycyjna formułka: mam nadzieję, że tego tematu nie było.

Ostatnio wielokrotnie zastanawiałam się nad tym zagadnieniem. Śledząc losy niektórych bohaterów niejednokrotnie odniosłam wrażenie, że ich ,,upadek" wziął swój początek w odosobnieniu właśnie.
Najbardziej znamiennym przykładem jest sam Morgoth. W swoistym wyjaśnieniu, skąd wzięły się w jego wyobrażeniu własne wątki, które wplatał w pieśń, odnajdziemy:

Cytat:
Często zapuszczał się samotnie w puste przestrzenie, szukając Niezniszczalnego Płomienia(...). Ponieważ wiele czasu spędzał w samotności, wylęgły się w jego sercu myśli odmienne niż myśli innych Ainurów.


W przebywaniu z dala od pozostałych przedstawicieli jego rasy mamy więc pierwszy zalążek odmienności Melkora, z którego następnie kiełkuje chęć stwarzania tego, co zrodziło się w jego wyobraźni podczas samotnych wędrówek. Co następuje później, doskonale wiemy - wobec niemożliwości stworzenia czegoś tylko i wyłącznie własnego, rodzi się gniew i nienawiść, a w ostatecznym rezultacie - żądza niszczenia.

Kolejną postacią, która przyszła mi na myśl w związku z tymi rozmyśleniami, jest Eol - elf z serca puszczy Nan Elmoth. Żył z daleka od swoich, z niewielką tylko garstką służących. Kontaktował się wprawdzie i przyjaźnił z krasnoludami, bardziej jednak - jak się wydaje - pod względem podobnych zainteresowań, niż rzeczywistej, ,,bliskiej", przyjaźni. Reasumując - tak naprawdę prowadził raczej samotnicze życie.
Pozbawiwszy się życia w społeczeństwie, miał problemy z cywilizowanym zachowaniem się wobec jego przedstawicieli. Nie potrafił normalnie okazywać uczuć, był pozbawiony empatii, zrozumienia dla innych i liczył się tak naprawdę tylko on sam.
Gdy Aredhela pojawiła się w jego życiu - starał się siłą zatrzymać ją przy sobie. Podobnie - a z większą nawet zajadłością - Maeglina, którego uznał za swoją własność.

Również Maeglin zresztą, odseparowany wcześniej od społeczeństwa, nie potrafił nigdy do końca przystać do jego wymogów i wzorów zachowania oraz interakcji.

Z Władcy Pierścieni najbardziej chyba znamienną postacią, której los przypieczętowała samotność, był Smeagol, choć nie w samotności samej w sobie wzięło początek jego szaleństwo. Miała ona jednak na niego rozstrzygający wpływ. Jak skończył - wszyscy wiemy.

Odmienność myśli, niemożność aklimatyzacji w społeczeństwie, problemy z interakcjami społecznymi oraz wzrastająca potrzeba indywidualizmu, a wreszcie egoizm, egocentryzm i całkowite wyzucie z wszelakiej empatii - to tylko niektóre cechy, które w bohaterach wyrobiła samotność i odseparowanie - celowe bądź nie - od innych.
Postaci, na które odosobnienie miało decydujący wpływ, jest znacznie więcej, ale pozostawiam dywagacje niedokończone - w nadziei, że może ktoś się zainteresuje Jestem rozwalony . (O ile nie było już takiego tematu ._.)
_________________
,,Never sigh for better world,
It's already composed, played and told,
Every thought the music I write,
Everything a wish for the night"

Nightwish - Dead Boy's Poem
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.