Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Pośród Mędrców tylko ja badam sprawy hobbitów: to skromna gałąź wiedzy, lecz pełna niespodzianek." Gandalf, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Fanfik okazyjny 
Autor Wiadomość
M.L.
Powiernik Pierścienia


WpisWysłany: 06-01-2017 02:07    Temat wpisu: Fanfik okazyjny Odpowiedz z cytatem

Ot, takie coś, zainspirowane okazją, jaka dzisiaj przypada.
Może się spodoba, może nie, tak dla zabawy, a może nie tylko.
Nie jest długi, to jedna z jego zalet. Język wieeeeeeeeeelgachny uśmiech

--------------------------------
Gdzieś na zachód od kraju Moria

Gdzieś na zachód od kraju Moria, trzej mężów o szlachetnych obliczach siedziało w ciszy przy ognisku. Każdy z nich na swój sposób odczuwał pustkę i radość, żal i spełnienie. Tą dziwną mieszankę emocji, którą odczuwa się wówczas, kiedy spełnia się wreszcie to, na co od tak dawna się czekało.
Spełnienie, kiedy po tak długim oczekiwaniu dokonuje się wreszcie coś, na co tak długo się czekało, zwłaszcza wówczas, kiedy do końca nie wiedziało się kiedy i jak to się stanie, oraz wówczas kiedy bardzo tego się tego pragnie, ale już się nie wierzy, że to się wydarzy.
Żal, gdyż oczekiwanie stało się w pewnym momencie, nawet nie wiadomo kiedy, treścią życia. A wtedy, kiedy to na co się czekało wreszcie się wykonało, przychodzi świadomość, że coś się skończyło i trzeba odejść.
Radość, gdyż spełniło się to, co jak zostało zapowiedziane, musiało się spełnić, ale przestało się już wierzyć, że kiedykolwiek się spełni.
Pustkę, gdyż wypełniło się wszystko, i nic już nie pozostało po tej stronie Morza.
*
Gdzieś na zachód od miejsca narodzin patriarchy Izaaka siedziało w ciszy przy dogasającym ogniu trzech mędrców, każdy z nich zatopiony we własnych wspomnieniach. A mieli co pamiętać i o czym wspominać, gdyż pamięć była zarazem ich błogosławieństwem i przekleństwem.
Pierwszy, w którego włosach ciągle pełgały złote ognie, wspominał odległe dni chwały, kiedy był jeszcze wielkim wojownikiem w jasnej zbroi, ze świetlistym mieczem, posłańcem jasności przed którym pierzchała ciemność, w czasach nim został mędrcem żyjącym w Ukrytej Dolinie.
Drugi o włosach niczym żywe srebro, wspominał swą miłość poznaną w kraju którego już niema. Najpiękniejszą z kobiet, u której boku wybrał drogę mądrości, u której boku stawiał czoła panoszącemu się Złu i która od niego odeszła, zostawiając pustkę, ból, tęsknotę i obowiązek, który właśnie się dopełnił.
Trzeci o brodzie długiej i jedwabistej, wspomniał moment, kiedy rozpoczęło się jego wieczne oczekiwanie. On najwierniejszy i pełen największych wątpliwości. Kiedyś myślał, że jego losem jest trwać i oczekiwać na ostatniego, i dopiero teraz zrozumiał, że oczekiwać miał na Tego który Był, Jest i Będzie Pierwszym.
*
Gdzieś na zachód od zakurzonej, spalonej słońcem mieściny, zwanej w języku tubylców Bēt Laḥm, trzej mężowie, nazywani niekiedy, przez niektórych królami, choć nigdy nimi nie byli, nawet w odległej przeszłości, której nikt już nie pamiętał, siedząc pośród nocy, przy ledwie żarzącym się ogniu wiedzieli co mają uczynić. Czekali na to od niezmierzonych lat, w czasie których widzieli jak wyrastają i upadają miasta, ludy, królestwa i cywilizacje. Widzieli niezliczone wędrówki ludów, bohaterów na rydwanach w pancerzach z brązu; mędrców, odkrywających prawdy tego świata, a skrywających się w pitosach; zdobywców i przegranych. Widzieli wojny i cierpienia. I wtedy wątpili w sens swojej misji. Widzieli też wielkie miłości i poświęcenie bez miary, a wtedy odzyskiwali nadzieję. Kryli się przed nierozumnym tłumem, ścigającym i niszczącym wszystko co obce, i przechadzali się u boku filozofów i mędrców szukających Prawdy. Widzieli, bogactwo i biedę, mądrość i głupotę, oddanie i egoizm, wielkie odkrycia i jeszcze większe upadki. Trwali, choć wir czasu coraz bardziej ich nużył i męczył i tylko ludzie potrafili ich ciągle zaskakiwać tak złymi jak i dobrymi uczynkami. Tylko to nie oznaczało, że ich lepiej rozumieli.
I wszyscy trzej, w tym momencie wspomnieli tego, jedynego spośród ich ludu, który zrozumiał ludzi, współczuł im i zazdrościł. Teraz już wiedzieli dlaczego. Choć też wiedzieli, że ludzie tego nie docenią.
*
Gdzieś na zachód od Miasta Pokoju, w którym tak często gościła wojna i zniszczenie, trzech odwiecznych mędrców, którzy nigdy nie byli królami, siedziało przy wygasłym ognisku patrząc na gwiazdę, która nie była gwiazdą, ale za którą podążali, gdyż prowadziła do zrozumienia tajemnicy.
Nie szli by przynieść dary, choć je przynieśli, szli by zobaczyć cud zapowiedziany przed odmianą świata. Chcieli zobaczyć, to co niemożliwe, choć zostało zapowiedziane przez Cierpliwą o Mądrym Sercu. I oto ujrzeli, jak Twórca Opowieści wkroczył w stworzoną przez Siebie opowieść, zobaczyli i zrozumieli, choć nawet im było trudno pojąć to co się stało. Im niemal tak starym jak góry, lasy, pustynie i równiny przez które wędrowali. Oni którzy wiedzieli, zastanawiali się, jak ten cud przyjmą ci, którzy mogli tylko wierzyć. Ale to już nie była ich opowieść. Ich opowieść dobiegła właśnie i ostatecznie końca.
Oni, którzy wiedzieli, że znak który ich prowadził nie był ani gwiazdą, ani tym bardziej kometą, ale korabiem pokazującym im drogę i wzywającym do powrotu. Ich trzech, ostatnich spośród ich ludu po tej stronie morza, trzech wielkich i sławnych, ale zapomnianych...
_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword


Ostatnio zmieniony przez M.L. dnia 07-01-2017 12:46, w całości zmieniany 2 razy
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.