Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Korzenie gór to najwspanialsze z korzeni. Z pewnością kryją się pod nimi zagrzebane tajemnice, których nikt jeszcze nie odkrył od początku świata." Gollum, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Fingon i jego harfa 
Autor Wiadomość
Mara
Członek Kompanii Thorina


WpisWysłany: 23-07-2016 15:13    Temat wpisu: Dieta na Thangorodrimie Odpowiedz z cytatem

Przez długi czas również uważałam Fingona zabierającego harfę na wyprawę na Thangorodrim za grube przegięcie, ale...

Jakby się tak zastanowić, to jest wyraźnie powiedziane, że elfowie byli wytrzymalsi i silniejsi od ludzi, nie potrzebowali tyle snu i pożywienia. To oznacza, że Fingon wcale nie musiał być objuczony ekwipunkiem jak osioł, idąc na wyprawę, a harfa wcale nie była dla niego jakimś strasznym balastem.

Jeśli zabrał na wyprawę lembasy (a obstawiam, że tak właśnie było), paczka z żywnością była bardzo mała i lekka. Wodę pewnie aż do samego Thangorodrimu dało się znaleźć (w sąsiedztwie twierdzy Morgotha mogła być podejrzana, ale wcześniej: w górach albo na Ard Galen powinno jej być dużo i jak najbardziej zdatnej do picia). Ciepły a lekki płaszcz mógł w nocy służyć za posłanio-okrycie i voila!
Jeśli harfa była gabarytowo niewielka, zupełnie nie widzę problemu.
Decyzja o graniu na niej tuż pod oknem Melka to inna sprawa, ale tutaj przychylam się do opinii części przedpiśców: zapewne na tym etapie Fingonowi było już wszystko jedno.

Dużo bardziej interesuje mnie kwestia, czym u licha żywił się Maedhros przykuty do skały? Orły raczej nie przynosiły mu w dziobach jedzonka. Orkowie co jakiś czas karmili jeńca jakimiś pomyjami z kuchni Morgotha? Nic nie jadł (i przeżył! Tylko wychudł i fea prawie przepaliła mu hroa) ?

Sądzę jednak, że raczej Maedhros nie wisiał tam sobie przez 30 lat bez jedzenia i picia - zakładam, że nawet słynna elfia wytrzymałość aż tak wielka nie była, nawet krótko po przybyciu z Amanu. (Przewrotnie pisząc - a gdyby jednak, to Fingon w ogóle mógłby się na swojej wycieczce obyć bez prowiantu i oprócz harfy mógłby przytargać ze sobą nawet trąbę, flet i bęben, o tamburynie i innych "przeszkadzajkach" nie wspominając Język )

Jakieś koncepcje? (w sumie to przydałby się nowy wątek - co i jak jadł Maedhros w niewoli...)
_________________
"Nie na zawsze przykuci jesteśmy do okręgów świata, poza nimi zaś istnieje coś więcej niż wspomnienie."

Członek LOS - Ligi Obrońców Szczerby (Maglora)
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.