Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Nie gardź jednak legendami, dziedzictwem odległych wieków, często bowiem się zdarza, iż stare niańki przechowują w pamięci wiadomości, które niegdyś największym nawet Mędrcom oddały usługi." Celeborn, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Czy według Was są lepsi pisarze od Tolkiena? 
Autor Wiadomość
JD
Mieszkaniec Shire


WpisWysłany: 25-04-2016 21:04    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Pytanie zawarte w tytule tematu jest - świadomie czy też nie - dość przebiegle postawione. Kieruje bowiem uwagę odbiorcy na odczucia własne ("według Was"), podczas gdy samo sformułowanie "lepsi" odnosi już do porównania wartości literackiej Tolkiena i innych pisarzy, a takowe powinno się odbywać w oparciu o kryteria możliwie najbardziej obiektywne, jeżeli ma mieć jakikolwiek sens.

Po pierwsze, pomijam zupełnie kwestię zestawienia Tolkien - inni pisarze fantasy. Z perspektywy, że tak to ujmę, ogólnokulturowej, czy nawet ogólnoliterackiej fantastyka to tylko skromny wycinek, niezbyt płodny (do klasyki literatury weszły pojedyncze utwory, a z kulturową wpływowością i istotnością literacką oraz prekursorstwem Tolkiena nie może się równać w zasadzie żaden). Interesuje mnie zatem porównanie pozagatunkowe, rozpatrywane w możliwie jak najszerszym kontekście.

Tak jak w przypadku każdego innego pisarza, tak i wobec JRRT, możemy zastosować kilka stricte kryteriów, by spróbować miarodajnie ocenić jego twórczość (kolejność nieprzypadkowa).

Przekaz/ideologia/wartości - Tolkien na pewno wie o czym pisze i jest temu wierny. Ba, czasem nawet jego konsekwencja aż zbyt żelazna. Tym niemniej, ten przekaz, tak bardzo klasyczny, jest nie tylko całkowicie uniwersalny i nie ma szans się kiedykolwiek zdezaktualizować (a to bardzo poważny argument za wysoką jakością artystyczną tych dzieł), ale i też dziś, w dobie wszechobecnego relatywizmu i odwrócenia od duchowości, okazuje się być bardzo... oryginalny.

Fabuła i jej spójność - Zdecydowanie konsekwentny pisarz, fabuły wyraziste, wielowątkowe, a zarazem spójne, oryginalne, choć opierające się bezpośrednio na bardzo klasycznych fundamentach, wszystkie kluczowe wątki doprowadzane
do logicznego zamknięcia (poboczne zresztą też).

Język/styl - Językowo to są utwory w zasadzie nienaganne - pod względem bogactwa leksykalnego, metaforyki, operowania symbolem, plastyczności opisu i swobody żonglowania tempem akcji, w sumie pod każdym względem... Styl - można postawić zarzut, że jego ustawiczna podniosłość wywołuje odczucie monotonii, ale jest to jednak w dużym stopniu usprawiedliwione obraną konwencją.
Ponadto trudno nie docenić swobody w operowaniu różnorodnymi konwencjami. Znajdziemy tu elementy horroru, eposu a nawet powieści obyczajowej, jak również stylizacje na kroniki historyczne, mit, baśń... Może jedynie elementy komizmu stoją na trochę niższym poziomie, ale to z kolei w jakiejś mierze wytłumaczalne jest tym, że przeważnie tego typu fragmenty dotyczą ras niekojarzonych ze szczególnym wysublimowaniem - przeważnie hobbitów i krasnoludów.

Dialogi - wyróżniam, bo niestety w kontekście poziomu artystycznego opisów czy narracji, stanowią jednak pewien "zgrzyt". Konwencja dialogów, jaką stosuje Tolkien i język, jakiego w nich używa (oprócz rozmów między hobbitami prawie zawsze bardzo podniosły, patetyczny) nie zawsze są jednak adekwatne do sytuacji i nie zawsze skutecznie ją odwzorowują. O ile ze względu na stylistykę da się to obronić w przypadku "Silmarillionu", to względem "WP" jednak, niestety, nie do końca.

Kreacja bohaterów - Na pewno jest konsekwentna (nie to co u takiego PJ, ale o nim kiedy indziej Z przymrużeniem oka ). Na pewno stosowna do obranej literackiej konwencji. Niestety, jeśli chodzi o realizm psychologiczny, tak różowo to już nie wygląda. Nawet pamiętając o tym, że Tolkien powieści psychologicznej na pewno nie ma ambicji pisać. Weźmy choćby drogę Froda i Sama do Mordoru, zwłaszcza, gdy już odłączyli się od Drużyny. Brak choćby jednego poważniejszego momentu zawahania, wątpliwości, myśli o tym, by ten przeklęty Pierścień, wbrew wszelkiemu rozsądkowi gdzieś po drodze zostawić i spróbować wrócić do domu, wydaje się jednak po prostu psychologicznie nieprawdopodobny... Nie trawię różnych współczesnych moralnych relatywizmów i uwielbiam tolkienowski idealizm, ale brak tego typu momentów słabości w wykonaniu istot kompletnie do tak gigantyczne wysiłku nieprzygotowanych, jawi mi się jednak jako dość... nieludzki. Z przymrużeniem oka
Drugie wyraziste uchybienie to kwestia wpływu Pierścienia na tych, którzy się z nim stykają. Jak na artefakt o tak potężnej mocy, jego niszczący wpływ widać jednak po bardzo skromnej liczbie tych, którzy, dłużej lub krócej, przebywają w jego okolicy... W zasadzie na przestrzeni całego "WP" widać go jedynie w przypadku Froda, Boromira i na krótko Sama - o ile jestem w stanie zrozumieć ideologiczne przesłanie jeśli idzie o odporność na jego działanie u postaci takich, jak Aragorn czy Faramir, to obojętność całej reszty to trochę przesada, jak na coś, czego boi się prawie całe Śródziemie.
Oczywiście, jest tego typu przykładów więcej...
Rzecz jasna, jeśli tylko ktoś znajdzie mi fragmenty przeczące tym zarzutom, z przyjemnością uderzę się w pierś. Ale chyba jednak czytałem na tyle wnikliwie i często, by gdzieś to zauważyć...

Oryginalność - mit/baśń ujęty w formę współczesnej, bardzo rozbudowanej powieść, na skalę ani wcześniej, ani później chyba jednak też, niespotykaną - to musi zapewniać oryginalność po wsze czasy. Do tego perfekcyjnie dopracowany osobny świat, jednak będący w ścisłym powiązaniu z rzeczywistym... Unikat.

Wpływowość - zapoczątkowany nowy gatunek literacki (nawet jeśli JRRT nie był jedynym prekursorem), klonów i zainspirowanych nie sposób zliczyć, wpływ na całą współczesną kulturę widoczny często i przeogromny...

Klimat - tu już zahaczamy o subiektywizm, ale trudno nie docenić, jak JRRT odmalowuje atmosferę każdego z miejsc, jak każde z nich żyje własnym życiem, posiadając unikatową charakterystykę, wyjątkowy nastrój... Zresztą, dogłębna lektura rozdziałów "Stary Las" i "W domu Toma Bombadila", w odpowiednio spokojnych warunkach, powinna każdemu starczyć za argument. Z przymrużeniem oka

Podsumowując, Tolkien wydaje mi się być blisko tej najwyższej literackiej półki pod względem artystycznym,choć jednak nie w pełni do niej należeć... Wniosek cóż, nie poraża oryginalnością, ale mam nadzieję, że cały wywód jest przynajmniej na tyle ciekawy, że będzie w stanie to wynagrodzić (optymistycznie zakładając, że ktokolwiek dotrwa do końca Elfik ). Faktem jest jednak, że Dostojewski, Kafka, Bułhakow, Miłosz i wielu innych z owej "najwyższej półki" mieli dosłownie każdy element składowy swojej twórczości dopracowany w najdrobniejszym szczególe - w przeciwieństwie do Tolkiena.

Natomiast inną kwestią jest, dlaczego JRRT na te literackiej szczyty nigdy z założenia nie miał szans... Będąc po takich a nie innych studiach, na których parę opinii na ten temat usłyszałem, nie mam wątpliwości, że tu kluczowe są dwa powody. Pierwszy - "bo to fantasy". Czyli literatura z założenia drugorzędna, bardziej popowa niż ambitna, zaspokajająca prymitywne eskapistyczne dążenia... I nic tu nie pomoże fakt, że gdy Tolkien pisał "WP", coś takiego jeszcze w ogóle nie istniało, że on sam (nie bez powodu) odżegnywał się od tego typu łatek, będąc przy tym świetnym naukowcem, że jego styl pisania jest jednak, eufemistycznie mówiąc, mocno niekomercyjny...
Drugi powód - bo Tolkien to specjalista od jednej, dość hermetycznej konwencji, który nigdy nie próbował sprawdzić się w zupełnie innej literackiej stylistyce (tych parę stron "Nowego cienia" trudno za coś takiego uznać). Taki Tom Bombadil trochę, zamknął się w swojej wąskiej dziedzinie i mimo, że wewnątrz niej był bardzo potężny, "w szerokim świecie" postacią wyjątkowo poważaną raczej nie był...

To chyba tyle z tych typowo obiektywnych kwestii. A subiektywne? Dla mnie samego Tolkien to jeden z najważniejszych pisarzy, na pewno wyżej stawiam Bułhakowa, Kafkę czy pojedyncze dzieła innych twórców, ale jednak - jeden z najważniejszych. Może dlatego, że poza wszystkimi wymienionymi wyżej kwestiami, to literatura, która potrafi docierać do jakiejś emocjonalnej głębi, w dodatku refleksje JRRT na temat otaczającego świata w dużej mierze zgadzają się z moimi... A ponad wszystko dlatego, że ta twórczość, co dziś szczególnie ważne i rzadkie, posiada duszę. Tak, Duszę może nawet ponad wszystko inne.
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.