Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Umarli nie mogą być przyjaciółmi żywych ani obdarzać ich podarkami." Ghan-buri-Ghan, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Jak odbieracie "Władcę..." po zobaczeniu filmu? 
Autor Wiadomość
leszli
Członek Kompanii Thorina


WpisWysłany: 21-08-2015 21:46    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Cytat:
ale właśnie dlatego aktor wg. mnie doskonale oddał te emocje, a raczej brak kontroli nad nimi, ten swego rodzaju prymitywizm i kierowanie się instynktami tam, gdzie Aragorn kieruje się rozumem.

Nie będę polemizował z tezą, że Bean oddał opisane przez Ciebie emocje, bo myślę, że dużo w tym racji. Problem w tym, że w żaden sposób nie oddaje to postaci Boromira, którą spotykamy u Tolkiena. Bo gdzie on kieruje się instynktem zamiast rozumiem, w dodatku w opozycji do Aragorna? Kiedy po sprzecznej z jego sugestiami decyzji Rady dołącza do drużyny, wspierając jej działania? Kiedy jest najbardziej zaradnym członkiem Drużyny w trakcie przeprawy przez Karadhras (zabranie drewna, przebicie się przez śnieg). Kiedy odradza wejście do Morii (ta decyzja z rozumiem nie miała wiele wspólnego)? Kiedy doradza Drużynie udanie się do najsilniejszej twierdzi największego przeciwnika Saurona wśród krajów Śródziemia? Z przymrużeniem oka Boroir u Tolkiena to postać pozytywna, nie psychopata. To heros, heros który jest za słaby by podołać wyzwaniu, którego się podjął w swej dumie, ale i poczuciu obowiązku wobec ludu. Który ponosi klęskę, ale ma tego świadomość i na koniec rehabilituje się, wyznaje swe winy i oddaje życie za swych towarzyszy. Tego wszystkiego w filmie niestety nie ma, trochę inny obraz postaci Boromira pojawia nam się w wersji rozszerzonej - kiedy widzimy jego serdeczne uczucia względem swego brata, którego broni przed niesprawiedliwym ojcem, kiedy widzimy go jako wielbionego przez wojsko Gondoru zwycięskiego wodza, który dał im trochę nadziei. Ale dalej to trochę za mało. W książce o Boromirze dużo mówią nam rozdziały dziejące się po jego śmierci - każdy, kto go wspomina ma o nim jak najlepsze zdanie, każdy odczuwa jego stratę. Czuć jego wielkość. W filmie tego nie ma, przynajmniej ja tego nie widzę. Mamy w nim gościa, który od początku wydaje się chcieć zagarnąć Pierścień. I mam wrażenie, że jest to kolejna postać, która mimo wyboru świetnego aktora zostaje przez film zepsuta a jej obraz wypaczony i może mieć to wpływ na odbiór tej postaci w książce u osoby, która najpierw obejrzy produkcję PJa.
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.