Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Ktoś musi ciągnąć dalej zaczęty wątek." Bilbo, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Hurin czyli Tolkiena dyskurs z północną teorią odwagi 
Autor Wiadomość
Lomendil
Strażnik Północy


WpisWysłany: 29-07-2015 15:14    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

M.L. napisał(a) (zobacz wpis):
Ale zobacz, że tym jedynym z ludzi, który jest z imienia wymieniony w Drugim Proroctwie Mandosa, jako ten który zada śmiertelny cios Melkorowi, jest Turin. Co niektórych zaskakuje, innych dziwi, ale jest logiczne. Ten który został doświadczony najbardziej, nie ze swojej winy, który nie doczekał pocieszenia zostanie wywyższony. Przy czym to akurat, jak mi się wydaje wpisuje się w tradycję północnej teorii odwagi. Wojownik w Valhalli, wielki za życia, otrzyma swą drugą szansę w Ragnarok.


Ale to jest coś całkiem innego. Ci, którzy trafiają do Valhalli, wiedzą, że poniosą klęskę: ruszą do walki w Ragnarok, ale zginą, i oni, i bogowie, którzy im przewodzą, sigtivar, zwycięzcy bogowie przegrają. Odrodzenie, które następuje po Ragnarok, widzi innych bogów: Odin, Thor, Heimdall nie zmartwychwstają, a przynajmniej nie wspomina się ich, kiedy mówi się o Asach po Ragnarok. Powraca Baldr i Hoedr, którzy umarli wcześniej i nie w walce, pojawia się Hoenir (czyli, etymologicznie, śpiewak), który wymierza nowe fundamenty. Świat jest nowy, niby powtarza się w nim to, co było w starym, ale nie do końca.

Heroizm Północy polega na tym, że na końcu - na samym końcu - jest klęska, nie tylko jednego czy kilku wojowników, ale całego świata. I nie ma pewności, czy wejdzie się do nowego.

Mitologia Północy ma dosyć rozwiniętą eschatologię jako eschatologię, tzn. umieszczoną na końcu czasów. Inne ludy indoeuropejskie różnie sobie z eschatologią poradziły, np. w mitach greckich przesuwa się ona na początek (walka z Tyfaonem, gigantomachia), Rzymianie eschatologię wpletli w historię początków Rzymu (np. bitwa nad Jeziorem Regillus), mitologia indyjska jest tu najbliższa północnej, bo mówi o cykliczności świata, niszczonego i odtwarzanego. Myślę, że dlatego Północ była tak fascynująca dla Tolkiena, i dlatego tak dawała się splatać z chrześcijaństwem.

W kwestii Mesjasza, to zauważę tylko, że Mesjasz jest nie tylko cierpiącym, ale cierpiącym sprawiedliwym i pokornym, a to raczej nie są cechy Turina. Jest taki midrasz żydowski, opowiadający, jak Pan zawarł z Mesjaszem przymierze: że wszystkie pokolenia ludzi, które będą na ziemi, przyczynią się do Jego cierpienia, męki i śmierci. Mesjasz zgodził się na to, i dlatego mógł odkupić ludzi. To jest postać, która akceptuje cierpienie, przyjmuje je, nie walczy z nim, i w ten sposób zstępuje w największą ciemność, na samo dno, jednoczy się z upadłą i bezsilną ludzkością, i w ten sposób ją zbawia (wyraźnie to widać we wspomnianym tu wcześniej fragmencie z Listu do Filipian, gdzie jedno, małe słówko dio pokazuje przejście od zstąpienia do wywyższenia).
_________________
Friends help you move. Real friends help you move bodies.
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.