Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

"Szczęśliwy ten, który z własnej woli znosi ból utraty, choć mógł wybrać inaczej. A nagrodą niech będą wspomnienia, nigdy nie wygasłe i nie więdnące..." Legolas, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Hurin czyli Tolkiena dyskurs z północną teorią odwagi 
Autor Wiadomość
M.L.
Powiernik Pierścienia


WpisWysłany: 28-07-2015 23:42    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Galadhorn napisał(a) (zobacz wpis):
Widzę to dokładnie tak samo. Z tym, że to "pożenienie" ma moim zdaniem wkomponować tradycję politeistyczną w monoteizm, a nie odwrotnie. W tej wizji politeizm okazuje się "monoteizmem zapomnianym" (ci, których nazywa się bogami, bogami nie są - są stworzeniem, podczas gdy Jedyny Bóg zostaje zapomniany).

Co do tego się zgadzam?

Cytat:
W mojej interpretacji Túrin byłby typem biblijnego Mesjasza tylko w tym, że obie postaci zostały doprowadzone do największego cierpienia i poniżenia przez Nieprzyjaciela. I w tym, że obie mają ostatecznie tego Nieprzyjaciela pokonać w Ostatniej Bitwie (vide Apokalipsa św. Jana vs. Proroctwo Mandosa).

Tutaj dwie rzeczy mi zgrzytają. Pierwsze a to sam termin mesjasz, który tak w judaizmie, jak i chrześcijaństwie miał swoje konkretne konotacje, a Turin, przy całej sympatii do tej postaci nie pasuje do tych konotacji.
Po drugie porównanie z apokalipsą, to już zatrąca chrystologią. Turin jako Chrystus. To mi nie pasuje, sam fakt poniżenia i ostatecznego zwycięstwa, to dla mnie za mało żeby przyjąć taką interpretację. Już pomijam fakt, że Tolkien nie chciałby chyba budować takiej paraleli, ale zostaje kwestia przymiotów Turina.
To reprezentant mitologii północy, ale który doświadcza odkupienia, ale nie dlatego, że w w ostatecznym rozrachunku składa ofiarę z samego siebie. Gdyż to nie jest ofiara na kształt ofiary Chrystusa, ale na kształt wojownika z mitów północy. Turin przygnieciony ciężarem klątwy i okoliczności popada w rozpacz i desperację i sam odbiera sobie życie. Do tego nawet u progu własnej śmierci dokonuje aktu niesprawiedliwości. Nieświadomie, w szaleństwie wywołanym tragizmem okoliczności, ale jednak. On nie zostaje wywyższony bo jest sprawiedliwością, miłością i miłosierdziem poniżonym. On zostaje wywyższony, pomimo tego, że nie jest.
_________________
ēl sīla lūmena vomentienguo wieeeeeeeeeelgachny uśmiech
---------------------------------------
For the grace, for the might of our Lord
For the home of the holy
For the faith, for the way of the sword
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.