Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"To bardzo długa historia. Gdybym chciał opowiedzieć ci wszystko, siedzielibyśmy tutaj dopóty, póki wiosna nie zamieniłaby się w zimę." Gandalf do Froda, Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: Co by się stało gdyby potomkowie Feanora nie dotrzymali..... 
Autor Wiadomość
Dag O'Berth
Weteran Bitwy Pięciu Armii


WpisWysłany: 20-09-2014 08:21    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Któraż to analiza mogłaby być wstępem do zapewne już powstałej pracy nt. Metaetyczna analiza przysięgi jako instytucji "u Tolkiena". Ale serce forumowicza ma swoje prawa i musi się usprawiedliwić rozwlekle. Kto by mu tego bronił, temu należy kamień młyński u szyi.

W ramach gdybologii świadomość kieruje się w stronę zasady wyrażonej w wiekopomnej tezie Półelfa "de non przysięgando" będącą z kolei punktem wyjścia do konstatacji, że utwierdzanie chwiejnych serc przysięgą nawet w dobrym celu jest niedobre oj nie. To, jak utwierdzanie serc w celu ostatecznie niedobrym (choć przecież nie w złej woli a tylko na zasadzie mierzenia sił na zamiary nie zamiar podług sił (i środków) w chwili gniewu i zaćmienia władzy sądzenia jest zgubne dla natur pysznych a dumnych, pokorą niegrzeszących sprawnie wyłuszczył Mumakil. Nieprzyjaciela ścieżką podążanie to jest, tak tak.

Nie jest więc powiedziane, że przysięga sama w sobie nie jest zła (albo moralnie niebezpieczna) nawet niezależnie od zawartości jej treści. Nie cytuję nic ze ST i NT co wiadomo. Samo składanie przysiąg, nawet w dobrym celu już jest wyrazem jakiejś pychy w kontrze do Opatrzności co świata biegiem kieruje. Lepiej jest w pokorze rzec cicho "pójdę, chociaż nie znam drogi" niż "dojdę i wrzucę, tak mi dopomóż (1), (2), (3) i (4) a jak nie to (5), (6) i (7)".

No ostatecznie należy się chyba zgodzić z tezą, że przysięga, z której wynika pogląd, że mocą własnych solennych oświadczeń woli podmiot mógłby zmienić teonomiczno-eschatologiczną konstrukcję wszechrzeczy i wymiar kary zalatuje herezją i jest zła, zła, zła. Choć słusznie za heretyka uznajemy (kto uznaje ten uznaje) nie tego kto pogląd heretycki podnosi ale kto trwa przy nim uporczywie mimo napomnienia i wezwania do wyrzeczenia się go.

Jeszcze mi się wyłonił t. Przysięga a inne formy brania na siebie zobowiązań "u Tolkiena". Oraz t. Moc wiążąca przysięgi w zależności od jej treści, celu, przyczyny i okoliczności jej złożenia "u Tolkiena" jak też t. "Czy przysięga może być ważna w części, w jakiej i dlaczego "u Tolkiena". No i kolejny t. Elementy treści przysięgi i ich funkcja "u Tolkiena". Pewnie wszytskie już były.

Odnośnie wiążącego charakteru przysięgi w aspekcie podmiotowym nie wiąże ona przecież nikogo poza tym kto ją składa (odrębna kwestia czy nawet tego wiąże jeśli jest nieważna ab initio lub poprzez jej zniesienie i na jakich zasadach) chyba, że się może przysięgać w cudzym imieniu ale to brzmi wcale niedobrze "przysięga przez pełnomocnika". Nie ma takiej opcji. W szczególności powoływana w przysiędze sankcja jej niedotrzymania nie wiąże bóstwa, praw boskich nie znosi, woli bóstwa nie wikła (chyba, że w jakichś pogańskich czasach).

No ale Optimus Maximus Omnipotens napewno wykazałby się poczuciem humoru (zapomnij) gdyby pyszałkom przysięgającym "a jak nie to niech mnie piekło pochłonie" odpalił "a tak? To proszę bardzo" i nagle wokół dziwnie czerwono i ciepło wściekły wściekły wściekły. No ale może dlatego jednak się nie wykazuje. Sprawiedliwość nie ma poczucia humoru. Czy ma je Miłosierdzie? Z przymrużeniem oka

Jeśli jeszcze raz się tak rozwlekę nich mnie Admin wytnie.
_________________
await me there
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.