Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Frodo szedł oddychając głęboko, a dokoła żywe liście i kwiaty poruszały się pod tchnieniem tego samego wiatru, który jemu chłodził twarz; czuł, ze jest w kraju, gdzie czas nie istnieje, gdzie nic nie przemija, nic się nie zmienia, nic nie ginie w niepamięci. Wygnaniec z Shire`u odejdzie stąd i znowu znajdzie sie na zwykłym świecie, a jednak zawsze odtąd będzie stąpał po tej trawie, wśród kwiatów elanoru i nifredilu, w pięknej krainie Lothlorien." , Władca Pierścieni


pokaż tylko ten wpis  Temat: XV Tolk Folk - relacje 
Autor Wiadomość
Ominous
Ogarniacz nieogarniających


WpisWysłany: 02-08-2013 19:42    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Mara napisał(a):
Okazało się, że Pan Andrzej znalazł ich błądzących po ulicach Piławy (ruszyli do sklepu w złym kierunku), zawiózł gdzie trzeba, a potem jeszcze obwiózł po mieście służąc za przewodnika. Za darmo.
Dokładnie tak. Poznaliśmy caałe "miasto", kościół, stacje paliw, bankomat i stadion miejski. A także synów oraz żonę Pana Andrzeja Śmiech

A więc teraz czas na środę.

W tym dniu żaden z punktów programu mnie nie pociągał [oprócz odpuszczania sobie 5 rok z rzędu kulinarnego] aż do zapadnięcia zmroku i wyruszenia w nieznane po flagi, ale po kolei...

Pół środy spędziłem w magicznym i niedostępnym dla zwykłych śmiertelników miejscu jakim jest organizatorka, czyli poddasze domku. Pracowałem tam w pocie czoła nad nagrodą specjalną za kalambury - malowałem wykonanego z gliny przez kaile smoka. Podczas pracy przekonałem się jak cudowną akustykę ma poddasze - łowiłem głosy z całego dworu namiotowego Jestem rozwalony Nawet tajną rozmowę przywódców grup integracyjnych, którzy postanowili się nie poddawać i zwołać nas ponownie w niedługim czasie...

Koniec końców gdy skończyłem malowanie Ozło zaczął nawoływać moję imię przez mikrofon - jak się okazało organizował zebranie grupy Kuby, do której trafilem przeniesiony z grupy Bąka Zdziwienie Koniec końców przepisywanie ludzi od tak z grupy do grupy było mało fajnym pomysłem na integrację Nic nowego No nic to, stawiłem się na wezwanie i grupy znów rozpoczęły narady. Po ustalaniu zawołania, programu politycznego i godła coraz więcej głosów padało za najwzyklejszym w świecie pojmaniem i przywiązaniem Erudara do słupa. Pomysł rozniósł się na inne grupy niczym płomień na stosach sygnałowych Gondoru i pół godzinki póżniej całe pole radośnie wiązało Erudara Jestem rozwalony Jestem za
Dawno nie widziałem takiej integracji,któej ceną było jedynie związnie głównego integratora. Tym samym grupy bodajże przestały istnieć, poza grupą Drauga, która przekształciła się w Spirit Tolkiena, ale to już nie moja część opowieści Z przymrużeniem oka

W ostatnich chwilach wiązania Eru, zanim jeszcze się uwolnił [albo go wypuszczono] dodzwoniła się do mnie zbłąkana Niuch i chwilę potem już biegłem sprowadzić ją, jej brata i Alqualaure na dwór namiotowy. Misja zakończyła się pełnym sukcesem.

Wieczorem rozpoczęły się przygotowanie do wielce tajemniczego dla mnie Capture the Flag. Po kilkukrotnym wyłtumaczeniu przez nieugiętą Kaśkę/Ellarone nastąpiło podzielenie się na drużyny. Trafiłem do jednej grupy z Mithem, Beriadanem, Fornadanem, Meldagorem, Neryą, Marą i Mariuszem, czyt. skład jak dla mnie wyśmienity. Szybko też podzieliliśmy się na role, z czego z mojego początkowego "chce coś żeby się nie nabiegać" zostałem najwięcej biegającym Kilim "bo Ty wszystkich znasz"... taaak, racja, orientuję się w Tolkfowiczach, dopóki połowa drużyny przeciwnej to nie są Czesi Pserwa

W końcu ruszyliśmy i gra się rozpoczęła. Chociaż przegraliśmy dwa razy, mieliśmy gorszą bazę i hmm mniejszą siłę przebicia gra była naprawdę udana. Kilka faktów zanotowanych podczas rozgrywki:
- Ajs [Eru jeden wie jak to się pisze] biegnący na Ciebie może być ostatnim widokiem w twoim życiu [Mariusz może potwierdzić]
- Można nie widzieć człowieka leżąca pół metra od Ciebie na drodze - 'Ej, tu ktoś leży, serio go nie widzicie'
- jeśli słyszysz jakiś szelest to nie mysz polna, kuna czy inna nocna przepiórka ale ktoś się czołga do naszej bazy
- Balduran jest jak nindża i dopiero za czwartym razy wierzy w koniec gry i wstaje z mroku
- Mith i Beria są świetnymi włamyhobbitami
- wpadnięcie po ciemku na druciane ogrodzenie boli...
Ja chce jeszcze raz Jestem za

A potem dłuuugie schnięcie do rana zakończone bodajże moim, Neryi, Mamy, Smoczycy i Ariego noclegiem w beczce.

C.D.N...
_________________
Aiglos
<I'm not good, I'm not nice, I'm just right.>

"Nawet jak jest obłędnie wesoły, to jest bezuczuciową szują."

Nie pytaj, co Tolk-Folk może zrobić dla Ciebie, ale co Ty, Anonymous możesz zrobić dla Tolk-Folku!
do roboty

Okosaur czuwa!
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.