Forum dyskusyjne miłośników twórczości J.R.R. Tolkiena
w sieci od 11/2001
 
Gospoda(0) | Zasady Forum | FAQ | Szukaj | Kalendarz |  Zarejestruj się |  Profil | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości | Zaloguj

Witryny zrzeszone w forum:
Hobbiton  Pod Rozbrykanym Balrogiem


"Głupcem jest ten, kto wchodzi w układy z Morgothem." Hurin, Silmarillion


pokaż tylko ten wpis  Temat: Którą rasę darzycie największą sympatią i dlaczego? 
Autor Wiadomość
Niofo
Członek Kompanii Thorina


WpisWysłany: 15-12-2011 18:03    Temat wpisu: Odpowiedz z cytatem

Abstrahując już od powyższej dyskusji (btw, dodam, że tak samo jak Limbo miałam odczucia, że całe zajście było raczej przekomarzaniem się dwóch starych znajomych (!) i nie miało poddtekst raczej żartobliwy, ale nie będe się po przedmówcach powtarzać).
Zawsze, od kiedy pierwszy raz spotkałam się z Hobbitem i WP elfowie byli moją ulubioną rasą, dlatego nasz kochany Silmarillion to był po prostu cios warząchwią w łeb wszystko mi się pomieszało i wielkie "Elfowie!!! Love ". No, poza tym nie elfowie, a Noldorowie. (Owszem, całkiem cenię Sindarów i Telerich, ale Noldorowie to Noldorowie. Poza tym jakoś nigdy nie mogłam się przekonać do łucznictwa. Kiedy chce się orków tępić nie ma to jak porządny brzeszczot).
Generalnie myślę, że można to tłumaczyć tak - w życiu mimo wszystko nie mamy wielkiej styczności z elfami (to forum to co innego, bo zbiera indywidua z całej Polski Język ), za to mamy jak największa styczność z ludźmi. Dlatego czytacze fantasy (przynajmniej ja) znajdują w elfach inność z którą nie mają styczności na co dzień.
Poza tym (to bardziej Silm) często poruszana jest kwestia, że elfowie są zbyt idealni - piękni, mądrzy, szlachetni, twórczy. Owszem, rzeczywiście też by mnie coś takiego irytowało (i irytuje z lwiej części książek fantasy) gdyby elfowie tylko siedzieli na tyłkach i emanowali swoją wspaniałością i dobrocią. Tymczasem u Tolkiena mamy upadek - od wspaniałych, prawie anielskich istot do buntowników, morderców i co tam jeszcze. I to sprawia, że już coś, kurcze, nie są tacy idealni, jak byli. I to sprawia, że są tak intrygujący.
Generalnie z Findziem prowadziłam dyskusję w której ja byłam stroną, która uważała elfów za najciekawsze stworzenia Ardy, natomiast stroną prezentowaną przez Findzia byli śmiertlenicy (nie dodam 'nędzni' jak to mam w zwyczaj od czasu zakończenia owej dyskusji, gdyż niektórzy mogliby się poczuć urażeni Śmiech ). Findzio twierdzi (wciąż, gdyż moje argumenty były jak grochem o ścianę) iż śmiertelnicy są fajni z powodu swojego "człowieczeństwa". Ja bardzo przepraszam, co znaczy "człowieczeństwo"? O ile zrozumiałam Findzia idealnym przykładem człowieczeństwa miał być Boromir. A więc tak: ślepe oddanie swojemu władcy (czyżby Noldorowie opuszczający Aman?), działanie praktycznie va bank, często bez większego przemyślenia (czyżby bunt Noldorów?), duma (Noldorowie, zawsze i wszedzie?), niekoniecznie podążanie za dobrem i sprawiedliwością (jeden... dwa... trzy bratobójstwa?). A więc nieco nie rozumiem, czemu tak rozpaczliwie broniła się tym Boromirem, bo na mój gust, to on był z charakteru wypisz, wymaluj Noldo. Nauczyć tylko quenyi i podesłać w paczce do Amanu. No i jeszcze pakowanie wszystkich elfów do jednego pudełka "elfowie' (słowa Findzia: "Elfowie są wszyscy tacy sami! No, może wyjąwszy Feanora i Nelyo przed oddaniem korony."). Szczerze mi tak ciężko wpakować do jeden szufladki Vanyarów, Noldorów, Telerich i Sindarów. Powiedziałabym nawet, że ciężko mi do jednej szufladki wpakować wszystkich Noldorów. Elfowie różnią się między sobą tak samo jak śmiertelnicy.

Przepraszam za rozwleczenie, ale chciałam za jednym zamachem omówić wszystkie nurtujące mnie kwestie elfie.
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email

Powered by phpBB2
Copyright © tolkien.com.pl Wszystkie prawa zastrzeżone.